Menu Tresc
Start arrow Relacje i Galerie arrow Rok 2010 arrow Relacja - jaskinie Majorki
Relacja - jaskinie Majorki
14.06.2010.
Majorka wiosna 2010 – Już po raz trzeci Aquatek wybrał się na Majorkę by zanurkować w tamtejszych jaskiniach. Team Aquateka „podgrupa” Cave tym razem w składzie; instruktor, dwóch nurków jaskiniowych, jeden kursant oraz czteroosobowy zespołu … nazwijmy go … wsparcia. Tym razem nasza wyprawa zaczęła się już na długo przed wylotem. Załatwienie butli potem ich tankowania, balastu, okazało się dość zawiłą akcją logistyczną, bez wydatnej pomocy i zaangażowania naszego berlińskiego suportu – Arniego, z pewnością by się nam to nieudało. Jeszcze krótko przed wyjazdem do nocy, na zmianę, telefonicznie, to poprzez e-mail, skaypa, ustalaliśmy ostatnie namiary, przesyłaliśmy zdjęcia, potwierdzaliśmy terminy itd… Po przylocie do Palmy, odstaniu 2 godzin w kolejce po wcześniej umówione samochody, pojechaliśmy do centrum nurkowego po butle w ilości 16 szt i pojemności 12 litrów oraz balast. Od tej chwili do końca wyjazdu, nic nie było już proste i nie odbywało się bez pewnych komplikacji logistycznych, zaczynając od zaparkowania samochodu w Palmie ! Zakwaterowani byliśmy w bardzo przyzwoitym, prowadzonym rodzinnie, Hostelu w Font de sa Cala opcji HB, więc głodni nie chodziliśmy. Po pierwszym dniu instalacyjnym, wieczorku „zapoznawczym” ( tak jak byśmy się wcześniej nie znali ), na drugi dzień podzieliliśmy się na dwa zespoły, jeden męski nurkujący, drugi żeński zwiedzający. Dziewczyny miały bardzo napięty plan i z pewnością mogły by napisać długi felieton, ale Nas z nimi nie było więc krótko … zwiedziły takie miejscowości jak Palma, Monacor, Inca, Porto Cristo, Cala Rajada, były w przepięknych jaskiniach Cova del Diablo, Cova de Arta i jeszcze jakieś, pojechały na klify w okolicach Alcudia, były w przepięknym parku, wypiły morze piwa i …? , ale przecież to jest strona Aquateka tu się pisze o nurkowaniu !  Jako pierwszą wybraliśmy jaskinię znajdującą się w okolicach miejscowości Cala de Santanyi - niestety nie mogę podać namiarów ani nazwy, ponieważ znajduje się ona na prywatnym terenie i bez specjalnego zezwolenia właściciela nie można tam nurkować, my zezwolenie mieliśmy ! Droga dojazdowa również jest prywatna i aby nie targać sprzętu 400m po stromej drodze uzyskaliśmy zezwolenie na wjazd pod samą jaskinię od zupełnie innej osoby. Dźwigania w głąb do lustra wody i przerzucania sprzętu przez murek, jednak nie uniknęliśmy. Zaliczyliśmy w tej jaskini dwa piękne nurki, a kursant zaliczył wszystkie ćwiczenia. Nie dotarliśmy jednak do jej końca, ponieważ zatrzymał nas zacisk, udało się jedynie sprawdzić że puszcza dalej i dalszą penetrację musieliśmy odłożyć na inny termin, jak się potem okazało pewnie nie odległy. Następnego dnia udaliśmy się w okolice Porto Cristo, by zanurkować w jaskini pod jurysdykcjom urzędu ochrony przyrody w Manacor (mieliśmy szczęście i uzyskaliśmy zgodę od urzędnika na nurkowanie oraz namiary na następna zlaną jaskinię). W tej jaskini wykonaliśmy cztery nurkowania w dwa dni, choć pierwotnie zakładaliśmy dwa nurki. Jaskinia jednak, okazała się tak duża z wieloma odnogami, korytarzami, że postanowiliśmy ją zbadać dogłębniej (dosłownie). Dostęp do niej był utrudniony, ślisko, stromo, daleko i do tego jeszcze przez jeziorko podziemne, a wejście to pierwszy wąski i jeden z wielu zacisk. Nasz wysiłek jednak nie poszedł na marne, jaskinia okazała się  przepiękna z wszystkimi możliwymi formacjami, naciekami jak z podręcznika, na wiele, wiele godzin pływania, ale tylko dla doświadczonych nurków, którego mi i Maciejowi troszeczkę brakowało.  Niestety nie możemy zamieścić zdjęć, ponieważ aparat został na jednym z zacisków i mimo próby jego odnalezienia na dodatkowym nurku z powodu zbyt małej ilości gazu ( 25 minut płynięcia w jedną stronę ) nie udało nam się to. Jest po co wracać ;-)  i to szybko, tym bardziej że aparat pożyczony. Reasumując bardzo udany wyjazd, kilka godzin w wodzie sporo kilometrów zarówno w płetwach jak i w oponach, najgłębiej 22 m średnio 10 m, do tego wyśmienita pogoda. Jaskinie wymagające z przepiękną niczym nie ograniczoną widocznością w jedną stronę i znacznie gorszą powrotną powodowaną przez halokinę, nie mówiąc o zaciskach gdzie widoczność powrotna spadała do zera!. Jak powiedziałby jeden z amerykańskich nurków jaskiniowych ; „to było nurkowanie…” Dodam tylko, że korzystaliśmy łącznie z trzech baz nurkowych na Majorce, to już chyba daje pełen obraz logistycznej „męki”.
ps. Sławku wrócimy, do tych „cenotów Europy” (pow. Jacka)  nie tylko po Twój aparat … dzięki za wsparcie.
Autor: Dariusz "BOBER" Barański


Zmieniony ( 14.06.2010. )