| Relacja - Hańcza |
| 22.07.2010. | |
|
Zgodnie z planem wyjazdów 17 czerwca wybraliśmy się w gronie teamowiczów Aquateka, z Jackiem na czele, nad Jezioro Hańcza. Odległość do celu, chociaż stawiam bardziej na trudną trasę, zniechęciła niektórych aktywnie nurkujących, co spowodowało, że na miejscu stanowiliśmy kameralną grupkę. 7-mio godzinna trasa, wliczając przerwy techniczne (pozostawiam wyobraźni czytających) warta była pokonania. Na miejscu przywitali nas bardzo mili i uczynni właściciele (zawsze mieli pod ręką brakujące nam rzeczy). Poza tym - cisza i spokój – nic się nie dzieje (jak w polskim filmie). Zdawało nam się, że życie płynęło spokojniej, a czas wolniej. Trudno się dziwić, w tych okolicznościach przyrody...
Jedzonko – pełne wyżywienie – pierwsza klasa. Wszystko świeżutkie, chlebek własnej roboty – znaczy wyrób własny gospodyni, szynka smakowała jak szynka, a nie jak E300 i E450. Dwóch naszych kolegów tak zaprzyjaźniło się z gospodynią, że bez problemu dostawali kawusię po każdym posiłku, czego inni zazdrościli, a w akcie zazdrości nadali im ksywkę „Kawki”. Nurkowania wykonaliśmy wszyscy zgodnie z planem i bez większych problemów. Jedyną ofiarą nurów stała się latarka naszego kolegi, Tadzia, której pomimo starań, nie udało nam się odnaleźć. Miejsce nurkowe, a właściwie miejsce, z którego odbywały się zarówno nurki jak i wypłynięcia łódką na drugi brzeg oddalone było od naszego miejsca zakwaterowania kilkaset metrów. A w pół drogi była „stacja” bicia butli. Oznacza to, że nikt z nas nie miał pod górkę, żeby wykonać zaplanowane nurki. Pierwszego nura zaliczyliśmy z łodzi na zachodnim brzegu jeziora. Pływaliśmy przy iłowej ściance, na głębokości ok. 30 metrów. Widoczność, jak na nasze jeziora, rewelacja. Nurkowanie zakończyliśmy po 35 minutach. Po południu nurkowaliśmy z brzegu. Po przepłynięciu kilkudziesięciu metrów w kierunku zachodnim, trzymając się z lewej strony leżących na dnie drzew natrafiliśmy na słynne łodzie jednopienne (tzw. dłubanki). Więcej informacji na ich temat znajdziecie w Wielkim Błękicie (nr 2 (45) kwiecień/maj 2010). Między, i pod, zarówno łodziami jak i zwalonymi drzewami, można było zobaczyć miętusy i to wcale niemałe. Nurkowanie to było trudne dla kolegów w piankach, nurkujących tego dnia po raz drugi, nie wszyscy dali radę dopłynąć do celu z powodu temperatury wody (wyłączając „Kawki”, swoją drogą są nie do zdarcia). Ale trzeba przyznać, że zawsze jest to dobry powód, aby wrócić nad Hańczę żeby zobaczyć dłubanki Nurek trwał ok. 35 minut, głębokość max. 41 m. Wieczór spędziliśmy na integrowaniu się grupy już zintegrowanej;-) Drugiego dnia nurkowaliśmy ponownie z łódki na zachodnim brzegu przy kamiennej ściance, która w sumie bardziej przypominała zatopione góry (włącznie z Rysami) niż ściankę. Widoki w każdym razie przepiękne. W tych okolicznościach przyrody można było śmiało zajrzeć jako nieproszony gość do domków miętusów (zagłębienia i dziury w skałach). Nurkowanie na głębokości max 40 metrów 30 minut, (temperatura wody 4 stopnie C). Tego samego dnia, Jacek, Maciej i Krzysztof wykonali, zgodnie z planem, nurkowanie na głębokość 103 metrów. Nie znam szczegółów wyprawy, więc ich nie opiszę. Niemniej w imieniu nas wszystkich gratuluję udanego głębokiego nurkowania! Życzę kolejnych, przeprowadzonych z powodzeniem, głębokich nurkowań - tylu wynurzeń co zanurzeń! Popołudniowe nurkowanie przeprowadziliśmy z brzegu, płynąc z plaży w kierunku południowym przy ściance „podwodną” skalną ścieżką mijając „podwodne” wąwozy. Ścianka schodziła na głębokość ok. 40 metrów. Nasza maksymalna głębokość to 26 metrów, czas nurkowania 30 minut. Wieczorem uczciliśmy 103 metry naszych kolegów. Ostatniego dnia nurkowaliśmy podzieleni na dwie grupy, większa część nurkowała z łodzi na zachodniej ściance. Darek i ja postanowiliśmy zanurkować ponownie z brzegu „do dłubanek”. W tym miejscu chciałabym podziękować Maciejowi za wsparcie powierzchniowe. Pamiętam co obiecałam Wypijemy przy najbliższej okazji! Pobyt zakończyliśmy przepysznym obiadem i w dobrych nastrojach wyruszyliśmy w drogę powrotną. Moim zdaniem, miejsce nurkowe, i nie tylko, warte jest zachodu i pokonania trasy. Zapewne wszystkie miejsca nurkowe opisane na stronie Aquateka dają możliwość wykonania głębszych i ciekawych nurków, przy znakomitej, jak na nasze wody, widoczności. Pozdrawiam wszystkich uczestników wyprawy! Specjalne pozdrowienia dla „weiB-charaktera” i „Schwarz-charaktera” .
Autor tekstu: Aleksandra
|
|
| Zmieniony ( 22.07.2010. ) |




