Ta strona wykorzystuje pliki cookies.

Nasza strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies.
Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, powinieneś opuścić stronę lub zmienić ustawienia dotyczące cookies w przeglądarce. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Menu Tresc
 
Start arrow Relacje i Galerie arrow Rok 2015 arrow Relacja - zimowa Hańcza
Relacja - zimowa Hańcza
29.01.2015.
Zimowy wypad na Hańczę z Aquat`ekiem to już tradycja. Odległość z Bydgoszczy ok. 420km. Droga męcząca głównie dla kierowcy, chociaż na miejscu niespożyte siły Jacka były dla wszystkich zagadką. Wyjechaliśmy ok. 9 rano we czwartek a już o 18 byliśmy na kolacji w „Sienkiewiczówce” u Pani Ireny. Dwa kroki dalej jest baza nurkowa Banana-Divers w Błaskowiźnie gdzie spaliśmy.
O Hańczy napisano już chyba wszystko. Wiadomo, najgłębszy akwen w Polsce, ok. 108m., raj dla nurków, szczególnie tych w miarę zaawansowanych. Wizura ponad 12 metrów, strome polodowcowe ściany, potężne głazy oraz piaszczysto-żwirowe dno pozwalają na planowanie naprawdę atrakcyjnych nurków na konkretnych głębokościach. Położenie jeziora - na „polskim biegunie zimna” we wschodniej części pojezierza suwalskiego. W niedalekiej odległości od jeziora (17 km) znajduje się miejscowość Szelment z ośrodkiem narciarskim z kilkoma wyciągami i trasami zjazdowymi. Zimową porą wręcz wskazane jest połączenie wyjazdu nurkowego z szusowaniem po stokach Szelmentu. I tak też się działo. Rano po śniadaniu nurek, obiad i już o 17 byliśmy na stoku. Rano 100m w głębinach Hańczy, wieczorem zaś 100km/h na nartach na stokach Szelmentu! Śniegu „po pas”, trasy świetnie przygotowane, oświetlone z całą infrastrukturą hotelowo-gastonomiczną. Dodać trzeba trasy bezpieczne. Na upartego można zjechać „na kreskę”. Co niektórym nawet się udało!
Duża ilość śniegu na stoku to raj lecz w przypadku dojazdu do parkingu przy jeziorze Hańcza problem. Ale i z tym sobie poradziliśmy. Podjazd pod stromiznę przy udziale całej ekipy był problemem tylko na początku. Później było już tylko łatwiej. Wykonaliśmy po jednym konkretnym nurkowaniu każdego dnia. W sumie 3 nurki. Tym razem „Dziadek Mróz” był łaskawy. Temp. ok. -3st nikomu nie wadziła. Woda miała ok. 2-3 st.C. Nurkowaliśmy na słynnej polodowcowej ściance z ogromnymi głazami oraz na tzw. „dłubankach” na głębokości ok. 35-37m. Są to najprawdopodobniej pochodzące z XVIw. łodzie rybackie ręcznie wyciosane z pni drzew. Ogólnie jezioro jest ubogotroficzne ale spotkać tu można rzadkie gdzie indziej okazy fauny, min. sieja, sielawa, miętus, troć, stynka.
Zakwaterowani byliśmy w bazie nurkowej Banana-Divers. Tu również napełnialiśmy nasze butle. Stołowaliśmy się jak zwykle w „Sienkiewiczówce” u Pani Ireny i jak zwykle podjęła nas specjałami kuchni suwalskiej. Były kartacze ze skwareczkami, dziczyzna w każdej postaci, własnej roboty chlebek, domowe ciasta itd. itd..... Palce lizać!
Czas kanikuły zbyt szybko przeminął i ok. godz 22 w niedzielę byliśmy już w Bydgoszczy. Następny wyjazd na Hańczę już w czerwcu.
Ja już się zapisuję!!!!
Autor:Tomek Szpejna

 
 
Zmieniony ( 29.01.2015. )