Ta strona wykorzystuje pliki cookies.

Nasza strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies.
Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, powinieneś opuścić stronę lub zmienić ustawienia dotyczące cookies w przeglądarce. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Menu Tresc
 
Start arrow Relacje i Galerie arrow Rok 2016 arrow Relacja - New York/Orlando/Nassau
Relacja - New York/Orlando/Nassau
30.12.2016.
Od 15 lat co roku jesienią organizujemy "grubszą" wyprawę w dalekie zakątki świata. Tym razem postanowiliśmy dość ambitnie zwiedzić trzy niby położone w jednym kraju (prawie), a jednak mocno oddalone od siebie miejsca - Nowy Jork, Orlando i Nassau. Tego typu plany wiążą się z koniecznością zaakceptowania kilku "podpodróży" i związanych z tym zmian hoteli, miejscowych transferów, oczekiwania na lotniskach i czasu spędzonego w samolocie, czyli szeroko rozumianego aktywnego wypoczynku. Jednak mimo tych "niedogodności" taka wyprawa daje możliwość efektywnego zwiedzenia kilku ciekawych lokalizacji przy relatywnie niewielkim koszcie w porównaniu z trzema oddzielnymi wyprawami. Na każdą z naszych destynacji docelowych mieliśmy przeznaczone kilka dni, a dokładna ich liczba wyznaczona była ilością atrakcji do zaliczenia lub sugerowaną przez przewodnika niezbędną ilością czasu na zwiedzenie wszystkich najważniejszych punktów danej miejscówki. Ograniczę się tylko do podsumowania tej wyprawy, gdyż oczywiście każdy z uczestników ma swoje zdanie o każdym z miejsc i zapewne inne odczucia co do ich atrakcyjności, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - było bardzo intensywnie, zróżnicowanie i na 100% nikt się nie nudził. Pierwszym punktem naszej wyprawy był Nowy Jork. Dzięki polskiemu przewodnikowi Gabrielowi zobaczyliśmy wszystko co w Nowym Jorku zobaczyć trzeba, przy czym naszym środkiem lokomocji było nowojorskie metro (co okazało się zresztą jedyną słuszną drogą w tym mieście) oraz przede wszystkim  nasze własne nogi - trackery naliczały nam ok 20km spaceru dziennie. Zmęczeni, ale ukontentowani relaksowaliśmy się wieczorami przy pysznym jedzeniu (co prawda nie amerykańskim, a azjatyckim gdyż mieszkaliśmy w chińskiej części Queensu) oraz amerykańskich trunkach w hotelowym lobby. Kolejny etap diametralnie inny od na maxa zurbanizowanego Nowego Jorku to przestronne, rozłożyste i zielone Orlando. Inny był również sposób zwiedzania i typ atrakcji, a mianowicie poruszaliśmy się wypożyczonymi samochodami, a dni wypełniały rozsławiające Orlando parki rozrywki  oraz największy na świecie outletowy shopping uprawiany namiętnie prawie każdego wieczora. Dwa dni pobytu na Florydzie przeznaczyliśmy na dalsze wyprawy poza miasto - do Kennedy Space Center na przylądku Canaveral oraz na pierwszy podczas tej wyprawy akcent nurkowy Ginie Springs niedaleko miasteczka High Springs. Ta druga wycieczka poza nurkowaniem jaskiniowym i cavernowym doskonale pokazywała klimat florydzkiej prowincji: małe miasteczka z górującymi nad nimi wieżami ciśnień i obowiązkową nazwą miejscowości, mnogość sąsiadujących z  sobą kościołów wszelakich wyznań, charakterystyczny typ zabudowy i "wiejskie" stacje bezynowe, na których działa się akcja niejednego filmu grozy. Ostatni etap to New Providence najpopularniejsza z wysp Bahamów i słynne "pirackie" Nassau, a cel - typowo nurkowy. I rzeczywiście nurkowania były przednie, mnóstwo życia, piękna błękitna woda i przede wszystkim mnóstwo dużych i groźnie wyglądających rekinów. Niestety, i tu chyba nie jestem odosobniony, wyobrażenie o rajskiej, dziewiczej karaibskiej wyspie znacznie odbiegało od zastanej rzeczywistości, nie było ani dziewiczo ani rajsko, ale oczywiście warto było odwiedzić to miejsce, aby przekonać się o tym samemu. Reasumując w moim subiektywnym odczuciu organizatora wyprawa była ekscytująca i udana. Pewnie lekko męcząca w porównaniu z wylegiwaniem się na plaży, ale zobaczyliśmy kawał świata, a nikt nie obiecywał, że życie turysty jest łatwe :-) Na zakończenie dodam, że na przyszły rok zaplanowaliśmy podobny typ wycieczki a nasze cele to Los Angeles ze swoim słynnym Malibu, Santa Monica, Hollywood i Bevery Hills oraz ujęte we wszystkich nurkowych rankingach TOP10: wyspa Catalina i oddalone o 2 godziny lotu meksykańskie La Pas z nurkowaniami na morzu Corteza.