Menu Tresc
 
Start arrow Relacje i Galerie arrow Rok 2017 arrow Relacja - Kalifornia-Meksyk
Relacja - Kalifornia-Meksyk
17.11.2017.
W pa?dzierniku tego roku mieli?my okazj? sp?dzi? dwa tygodnie na Zachodnim Wybrze?u USA oraz w Meksyku. Wyjazd zorganizowany zosta? przez Centrum Nurkowe Aquatek. Czas tradycyjne ju? zalecia? bardzo szybko, poniewa? by? zaplanowany od rana do pó?nego wieczora, jednak dzi?ki temu zobaczyli?my par? ciekawych rzeczy pomimo naprawd? du?ych odleg?o?ci.
Cz??? z nas ledwo zd??y?a na samolot. Dlaczego? Bo samochód si? zepsu?. W zasadzie tylko opona, ale przy okazji mogli?my si? przekona?, ?e ró?nego rodzaju assistance i ubezpieczenia drogowe pomimo zapewnie? osób je polecaj?cych nie s? nic warte. Cytat osoby sprzedaj?cej auto: „…zapas? Po co komu zapas? Teraz w razie awarii auto holuj? w pi?? minut 24h na dob?…”. Reklama d?wigni? handlu, wi?c gdyby nie szybka organizacja transportu we w?asnym zakresie, to staliby?my po?rodku lasu pó? dnia. Jak ju? dzi?ki uprzejmo?ci kolegi dotarli?my na lotnisko i nadali?my baga?, to ci?nienie zesz?o. Z nas, bo z opony wcze?niej ;-)
Lot trwa? oko?o 11 godzin, na lotnisku w Los Angeles wyl?dowali?my oko?o 16:00. Na terminalu przywitali nas Jola z Andrzejem, którzy przez nast?pnie pi?? dni byli naszymi przewodnikami. Po szybkim transferze do hotelu i chwili odpoczynku udali?my si? na wieczorny spacer Hollywood Boulevard czyli s?ynn? Alej? Gwiazd.
Rozpocz?li?my od Dolby Theatre, czyli miejsca w którym odbywaj? si? ceremonie wr?czenia Oskarów. Nie wiem, czy to z powodu miejsca, czy dlatego, ?e by?a sobota, przez ca?? ulic? przewala?y si? dzikie t?umy, wi?c robienie zdj?? by?o sporym wyzwaniem i musia?em zrezygnowa? ze statywu.
Nieopodal znajduje si? Teatr Chi?ski przed wej?ciem do którego najs?ynniejsze osoby zwi?zane z Hollywood odbi?y swoje d?onie i z?o?y?y podpisy na betonowej nawierzchni. Id?c chodnikiem spaceruje si? po gwiazdach s?aw – tych których wypatrzyli?my, to Harrison Ford, Michael Jackson, Pola Negri …. i Shrek! Tak, on te? ma swoje miejsce w Alei Gwiazd!
Pó?no w nocy wracamy do hotelu, poniewa? droga w obydwie strony zaj??a nam dobrze ponad dwie godziny. Samo Los Angeles jest tak rozleg?e, ?e nie ma mo?liwo?ci przemieszczania si? po nim bez samochodu. Komunikacja miejska funkcjonuje odr?bnie dla poszczególnych dzielnic, wi?c ?eby przemie?ci? si? d?u?szy kawa?ek trzeba korzysta? z przejazdów ??czonych, a nie zawsze przystanek ko?cowy jednego przewo?nika znajduje si? przy przystanku pocz?tkowym kolejnego. Co do metra – nie korzystali?my, poniewa? w miejscach gdzie nocowali?my nie by?o po prostu stacji.
Wcze?nie rano pakujemy si? do samochodów i przeje?d?amy przez Beverly Hills pod najs?ynniejszy symbol Los Angeles – góruj?cy nad miastem bia?y napis HOLLYWOOD.
Jak jest Hollywood, to tak?e jest Hollyweed :-D I tutaj ciekawostka. W stanie Kalifornia medyczna marihuana jest zalegalizowana. Jest sprzedawana w punktach takich jak na zdj?ciu poni?ej, jednak do zakupu wymagana jest recepta. Tylko sk?d wzi?? recept?? No od lekarza, który od poniedzia?ku do sobory siedzi w ?rodku i je wypisuje. Po prostu przychodzi si?,, mówi, ?e na przyk?ad boli mnie g?owa, albo co? innego…. i mamy recept? na zakup legalnego zio?a. Mo?na? Mo?na! :A dok?adna nazwa tego lokalu brzmi Hollyweed Dispensary, czyli po prostu ambulatorium :-D
O tym, ?e wszystko odbywa si? z poszanowaniem prawa, doskonale ?wiadczy to, ?e po drugiej stronie ulicy sta? radiowóz policyjny, który tego prawa strzeg?!
Nast?pnym przystankiem by?o Las Vegas. By?a to d?uga trasa, bo ponad 450 kilometrów, wi?c po ca?odziennej je?dzie i przystanku na bardzo pó?ny obiad dotarli?my do hotelu Four Queens. W hotelu – chyba jak w ka?dym w Las Vegas znajdowa?o si? du?e kasyno. Po rzuceniu toreb do pokojów wyruszyli?my „na miasto”. Rozpocz?li?my od The Venetian Resort. Jest to cz??? najwi?kszego na ?wiecie kompleksu hotelowego. Ca?o?? jest przeogromna, a dok?adaj?c do tego kana?y z gondolami znajduj?ce si? na ostatnim pi?trze galerii handlowej i wra?enie jakby spacerowa?o si? po ulicach Wenecji, na usta ci?nie si? jak?e kwieciste i polskie „maj? rozmach sk…ny!”
Poniewa? w dalszych planach by?o zwiedzanie innych kasyn i hoteli, cz??? z nas postanowi?a si? przej?? ulicami Las Vegas, ?eby zobaczy? i poczu? klimat samego miasta. I tak sobie szli?my Las Vegas Strip mijaj?c po drodze Caesars Palace znany mi?dzy innymi z filmu Kac Vegas, jeden z najstarszych hoteli – Flamingo oraz Bellagio z jeziorem i s?ynnymi fontannami. Tutaj spacer zosta? przerwany. Na pocz?tku nasz? uwag? zwróci?y kolumny samochodów na sygna?ach, a pó?niej kr???ce nad nami ?mig?owce policyjne.
Po jakim? czasie wy??czono muzyk? i w mie?cie zrobi?o si? cicho. Do tego biegaj?cy ludzie, zespo?y szturmowe SWAT i zrobi?o si? naprawd? nieprzyjemnie, bo nikt do ko?ca nie wiedzia? co si? dzieje. Pó?niej okaza?o si?, ?e byli?my dwa kilometry od hotelu, z którego zamachowiec strzela? do ludzi. Tak, to by? ten 1 pa?dziernika… Po d?u?szych lub krótszych perypetiach w ko?cu wszyscy dotarli?my do hotelu i wcze?nie rano wyruszyli?my w dalsz? cz??? trasy.
Kolejny dzie? w samochodach z d?u?szym postojem przy Zaporze Hoovera i ko?cowym przystankiem w Wielkim Kanionie Kolorado. Zapora i ca?a infrastruktura jest przeogromna, znajduje si? tam muzeum, na które nie mieli?my czasu, a które na pewno jest warte odwiedzenia, chocia?by po to, ?eby zobaczy? jaki wk?ad pracy zosta? w?o?ony w powstanie tej konstrukcji. Natomiast Wielki Kanion… jest po prostu wielki. Nie da si? opisa? wra?enia, gdy stoi si? na jego kraw?dzi. Tego nie oddaj? równie? zdj?cia – oboj?tne jakie i kto zrobi?. Faktycznie jest to jedno z kilku miejsc nie tylko w USA ale i na ?wiecie, które trzeba zobaczy?!
I znowu pó?n? noc? dotarli?my do miejsca noclegowego – miasteczka Flagstaff. Rano obudzi? nas szron na trawie pomimo tego, ?e w dzie? temperatura dochodzi?a do 30 stopni. Spowodowane to by?o najprawdopodobniej wysoko?ci?, bo znajdowali?my si? oko?o 2100 metrów nad poziomem morza.
Przed nami pozosta? najd?u?szy odcinek trasy, bo ponad 700 kilometrów, ale… jak si? okaza?o, dla mnie i nie tylko dla mnie – chyba najciekawszy. Jechali?my legendarn? Route 66 zatrzymuj?c si? po drodze w klimatycznych miasteczkach, w których by?o praktycznie wszystko co mo?e kojarzy? si? w?a?nie ze Stanami z lat 50-60. A z reszt?…. sami zobaczcie poni?ej!
I znowu pó?no w nocy dotarli?my do Los Angeles. Tym razem nocowali?my dzielnicy Long Beach. Poranny spacer pokaza? nam jak miasto mo?e by? zró?nicowane. Ca?a zabudowa to parterowe drewniane domy. Z dekoracji mogli?my si? domy?li?, do jakich grup etnicznych nale?? ich w?a?ciciele. Kilka napotkanych osób powiedzia?o nam z u?miechem „dzie? dobry” i zorientowali?my, ?e jako jedyni biali jeste?my atrakcj? dla mieszka?ców. Ciekawe do?wiadczenie :-D
Poniewa? do przeprawy promowej z Los Angeles na wysp? Catalina zosta?o nam jeszcze troch? czasu, podjechali?my na nabrze?e Long Beach, ?eby z bliska obejrze? jeden z najs?ynniejszych transatlantyków – Queen Mary. Obecnie statek zosta? przebudowany na muzeum i hotel. Przy dziobie statku zacumowana jest radziecka ?ód? podwodna B-427, która zosta?a przekszta?cona na muzeum Zimnej Wojny.
Kolejny przystanek to wyspa Catalina znajduj?ca si? na Oceanie Spokojnym w odleg?o?ci oko?o 35 kilometrów od wybrze?a USA. Miejsce ca?kowicie odmienne od Los Angeles – spokojne i zielone. G?ówna miejscowo?? i port Avalon to tylko 3100 mieszka?ców i jest to ponad 85 procent wszystkich mieszka?ców wyspy. Uroku temu miejscu nadaj? ma?e, ale ?adne i zadbane domki, klimatyczne puby i restauracje oraz elektryczne auta – poniewa? ca?a wyspa jest obszarem chronionym. ?yje tu stado ko?o 150 bizonów, po ulicach chodz? m?ode jelenie, a w kwiatach mo?na dostrzec kolibry. I uprzedzaj?c pytania dociekliwych odpowiadam – nie, ?aden nie jest bia?y ;-)
Tutaj zrobili?my dwa pierwsze nurkowania – jedno w miejscu El Cove, drugie w lasach kelpowych.
Po drodze spotkali?my jeszcze du?e stado delfinów, które popisywa?y si? skokami przy naszej ?odzi.
Po dwóch dniach ponownie zawitali?my do Los Angeles, sk?d wyruszali?my w dalsz? drog?. Poniewa? mieli?my wolne ca?e popo?udnie postanowili?my zrobi? sobie spacer. Po zapoznaniu si? z planem miasta stwierdzi?em bezkrytycznie, ?e przecie? to jest blisko. Taaaaa… okazuje si?, ?e tam s? takie odleg?o?ci, ?e praktycznie ma?o kto porusza si? pieszo. Jeszcze bez zm?czenia doszli?my do Manhattan Beach – s?ynnych pla? Los Angeles – miejsca ucz?szczanego przez serferów, setek ludzi graj?cych w siatkówk? na szerokiej na ponad sto metrów pla?y na której znajduj? si? domki ratowników znane doskonale z serialu Baywatch, pi?knych i drogich rezydencji znajduj?cych si? przy g?ównym deptaku. Troch? rozleniwi?a nas przepyszna kolacja z owocami morza, wi?c droga powrotna to by?a m?ka. Po co wraca? t? sam? drog?? Przecie? te? s? inne… to by? jak zwykle mój pomys?, wi?c po zmierzchu szli?my i szli?my malownicz? drog? biegn?c? pomi?dzy elektrowni? a oczyszczalni? ?cieków. Taka nadprogramowa wycieczka po strefie industrialnej ;-)
Rano pobudka, transfer na lotnisko, odprawa, nieca?e trzy godziny w samolocie i… Witaj Meksyku! Z lotniska jeszcze trzy godziny i na prawie tydzie? zamieszkali?my w La Paz – bazie wypadowej na nurkowania w Zatoce Kalifornijskiej zwanej te? Morzem Corteza. Samo miasto, a w?a?ciwie nadbrze?na cz??? w której mieszkali?my jest typowo turystyczna, z du?? ilo?ci? restauracji oraz lokalnych barów. Jest tam bardzo ?adna promenada, która aktualnie jest modernizowana. Promenada o?ywa?a dopiero po zmierzchu, gdy temperatura spada?a do oko?o 30 stopni – w dzie? bywa?o i 38, ale to wakacje, wi?c chyba o to chodzi ;-)
Wi?ksz? cz??? dnia sp?dzali?my na ?odzi, poniewa? miejsca nurkowe by?y oddalone o kilka godzin od portu. Cztery kolejne dni by?y dniami nurkowymi.
Dzie? 1 - Nurkowanie 1 – Wrak Fang Ming –  chi?ski statek rybacki przechwycony przez meksyka?skie s?u?by za prób? przemytu ludzi do USA. Zosta? zatopiony w 1999 roku w celu stworzenia sztucznej rafy. Wrak le?y na g??boko?ci 21 metrów i ma 56 metrów d?ugo?ci.

Dzie? 1 - Nurkowanie 2 – San Rafaelito Tower Sea Lions – ma?a kolonia lwów morskich wyleguj?cych si? zarówno na ska?ach jak i p?ywaj?cych przy nich na ma?ej g??boko?ci. Tutaj z uwagi na to, ?e miejsce nie jest cz?sto odwiedzane przez nurków, przewodnicy zalecili nie podp?ywa? za blisko, ?eby nie dosz?o do konfrontacji ;-)
Dzie? 2 - Nurkowanie 1 – Wrak Ferry Salvatierra – prom zaton?? w 1976 roku uderzaj?c o ska?y. Na pok?adzie przewo?ono puste cysterny. Wrak wraz z ?adunkiem le?y na g??boko?ci oko?o 18 metrów. Jest nienaruszony w 70%.
Dzie? 2 - Nurkowanie 2- La Reina Tower Sea Lions – naturalna kolonia uchatek i lwów morskich. Znajduje si? w obszarze pod szczególnym nadzorem, poniewa? jest to miejsce ich naturalnego rozrodu. Jednorazowa ilo?? nurków w wodzie jest ograniczona i dozorowana przez stra?ników, a w rejon kolonii zalecane jest podp?ywanie wy??cznie ma?ymi ?ódkami. Tutaj by?o wida?, ?e zwierz?ta s? przyzwyczajone do obecno?ci ludzi i dlatego mo?na by?o podp?yn?? naprawd? blisko.
Dzie? 3 - Nurkowanie 1 – C59 Wreck – ameryka?ski tra?owiec ( USS Diploma) z czasów II Wojny ?wiatowej sprzedany marynarce meksyka?skiej. W 2004 roku zosta? zatopiony z przeznaczeniem na sztuczn? raf? i le?y na prawej burcie na g??boko?ci od 9 do 20 metrów. Wn?trze kad?uba jest powycinane i dost?pne do nurkowania na ca?ej d?ugo?ci.
Dzie? 3 - Nurkowanie 2 – Tintorera – rafa z du?? ilo?ci? muren oraz tak zwanych w?gorzy ogrodowych (garden eels). Na du?ej po?aci z dna wystaj? ich g?owy, które wygl?daj? jak faluj?ce ro?liny. Przy próbie podp?yni?cia, wszystkie chowaj? si? w mu?. Mia?y te? by? du?e manty, ale niestety nie by?o nam dane ich zobaczy?.
Dzie? 4 - Nurkowanie 1 – Los Islotes Sea Lion Collony - kolejna du?a kolonia uchatek. Znajduje si? w obszarze pod szczególnym nadzorem, poniewa? jest to miejsce ich naturalnego rozrodu. Jednorazowa ilo?? nurków w wodzie jest ograniczona i dozorowana przez stra?ników, a w rejon kolonii zalecane jest podp?ywanie wy??cznie ma?ymi ?ódkami. Tutaj by?o wida?, ?e zwierz?ta s? przyzwyczajone do obecno?ci ludzi i dlatego mo?na by?o podp?yn?? naprawd? blisko.
Dzie? 4 - Nurkowanie 2 – Sulanny Reef – rafa z du?? ilo?ci? wi?kszo?ci ryb wyst?puj?cych w Morzu Corteza. P?ytkie nurkowanie, maksymalnie do 10 metrów.
W ostatni dzie? mieli?my do wyboru wyj?cie w góry, ca?odniowy wyjazd do starych miasteczek i kopalni z?ota lub p?ywanie z rekinami wielorybimi. Wybrali?my ostatni? opcj? i to by? przys?owiowy strza? w dziesi?tk?! Co innego ogl?da? kilkumetrowego „maluszka” w telewizji, a co innego by? obok niego w wodzie :-)
Wieczory przeznaczali?my na regeneracj? w mniej lub bardziej lokalnych pubach i restauracjach, korzystaj?c z uroków kuchni meksyka?skiej. Nie mog?o oczywi?cie zabrakn?? lokalnych alkoholi w postaci piwa, drinków i tequili. Smaczku dodawa?y jeszcze wszechobecne dekoracje zwi?zane z nadchodz?cym ?wi?tem Dia de los Muertos, czyli ?wi?tem Zmar?ych obchodzonym w Meksyku rado?nie i kolorowo.
I zanim si? obejrzeli?my, dwa tygodnie min??y jak dwa dni. Po powrocie jeszcze czeka? nas szok temperaturowy, bo Warszawa przywita?a nas deszczem i kilkoma stopniami na plusie. To tak, ?eby szybko wskoczy? na w?a?ciwe tory ;-)
 
Teks i zdj?cia: KRZYSZTOF ?ADOWSKI
 
Image
STRONA AUTORA http://badcholesterol.pl